Zlot Św. Kingi

Niedawno wróciłyśmy ze Zlotu św. Kingi. Wydarzenia z przynajmniej dwóch powodów wyjątkowego.
Pierwszym jest fakt, że ostatni taki zlot był 5 lat temu. Drugim, że nasza drużyna po całodziennej grze zdobyła tytuł Drużyny Pierścienia św. Kingi, co czyni nas najlepszą drużyną harcerek na Mazowszu. A
przecież byłyśmy w mocno okrojonym składzie, na koniec była z nami tylko jedna zastępowa.


Wyjazd zaczął się od poszukiwania na szybko brakujących rzeczy, które miał ktoś wziąć, ale w
ostatniej chwili się okazywało, że w końcu nie dojedzie lub miał przekazać, ale się nie udało. Po
dojechaniu na miejsce i rozłożeniu namiotów, miałyśmy apel rozpoczynający zlot i
kominek. Podczas gawędy poznałyśmy symbolikę róży.


Następny dzień rozpoczęłyśmy od rozgrzewki oraz śniadania. Niestety w nocy zamokła nam połowa
chlebów, lecz „Rude Mrówy” i jeszcze jakaś inna drużyna, której nazwy nie pamiętam, podzieliły się z
nami swoimi. Harcerki z naszej drużyny chciały rozpalać ognisko pomimo paskudnej pogody;
padającego deszczu i silnego wiatru, ale podporządkowały się pomysłowi hufcowej, żeby wilgotne
drewno zostawić pod plandeka, aby choć trochę przeschło. Po podziale na patrole, z zapałem
wyruszyłyśmy na grę. Było 18 punktów, ale podczas obiadu dostałyśmy wiadomość, że jeden jest
odwołany. Były różne zadania, chyba najbardziej ekscytujące było to, w którym miałyśmy zbudować
prycze ze sznurków i gałęzi, na drzewach. Najmilszy, taki najgłębszy punkt dotyczył listu od Boga do
nas. Miałyśmy go przeczytać. Bardzo podnosił na duchu. Znajdowały się w nim parafrazy fragmentów
Pisma Świętego, skierowane do kobiet.


Przez większość czasu chodziłyśmy połączonymi patrolami to, co się dało wypełniałyśmy razem. Po
kolacji przy ognisku, wyruszyłyśmy na mszę do szkoły, w której spały zuchenki. Nabożeństwo
odprawiał ks. kap. Radosław Jurkiewicz. Niestety z powodu zaduchu jedna z harcerek zemdlała. Po
mszy się rozdzieliłyśmy. Harcerki i wędrowniczki zostały w środku na apel, a zuchenki wyszły na dwór.
Podczas gawędy rozmawiałyśmy o symbolice pierścienia św. Kingi, naszej drodze harcerskiej,
wspomnieniach i przyszłości. Gdy się skończyła wspólna część, miałyśmy drużyną tajną naradę.
Dostałyśmy zadanie, aby podjąć decyzję czy śpimy w namiotach czy w szkole. Jednogłośnie
stwierdziłyśmy, że wolimy spać na polu namiotowym, bo będzie szybciej.


Następnego dnia miałyśmy zajęcia w hufcach. Przyboczne i zastępowej grały w grę karcianą, a reszta
harcerek na początku w Bingo!, kto szybciej znajdzie harcerki, które będą posiadały wymienione na
małej kartce cechy. Później podzieliłyśmy się na dwie drużyny i na punkty grałyśmy w mafię oraz dwa
ognie, ale bez matek. O godzinie 12 ustawiłyśmy się do zdjęcia, a następnie w szyku apelowym.
Zdziwiłyśmy się, gdy najpierw była informacja, że jeden z naszych patroli; „Szyszki” ma 3. miejsce w
grze, a potem prośba, żeby podeszła cała drużyna. Okazało się, że zdobyłyśmy w ogólnej punktacji
najwięcej punktów, co uczyniło nas Drużyną Pierścienia św. Kingi. Na ręce drużynowej został złożony
pierścień św. Kingi, Weronika ma go przekazać drużynowej, której drużyna wygra grę na kolejnym
zlocie. Po apelu na spokojnie złożyłyśmy ostatnie dwa namioty i wróciłyśmy na Ochotę.

~ szeregowa Zosia z zastępu Nietoperze