Zimowisko w Zawoi

Podsumowanie zimowiska

Dzień 1

Podobno początki są ciężkie. Naszym początkiem zimowiska było spotkanie razem z 22 WDH Płowce, 145 WDH Impeesa, 63 KDH-ek Droga i dwoma gromadami zuchowymi z naszego szczepu na dworcu o 4:30, jednak pomimo wczesnej godziny humory nam dopisywały. Mogłyśmy pochwalić się nowymi koszulkami drużyny. Oprócz 5-osobowej kadry pojawił się 6-osobowy zastęp Bobry, 2-osobowy zastęp Rusałki i 3-osobowy- Wiewiórki. Podróżowałyśmy pociągiem i autokarem, aż wreszcie dotarłyśmy bezpiecznie do Zawoi. Czekając na przydział pokoji popląsałyśmy i zagrałyśmy w „dwie flagi” z resztą drużyn, co nas wyraźnie zintegrowało. Podczas dnia czekało nas rozpakowanie rzeczy, apel z pięknym widokiem na góry oraz gra przygotowana przez naszą kadrę. Ze zdobytych na grze puzzli ułożyłyśmy zdjęcie Andrzeja i Olgi Małkowskich. Poznałyśmy też ich życiorysy. Jako że naszym motywem na zimowisku były góry poświęciłyśmy trochę czasu na ozdobienie naszych pokoji dekoracjami takimi jak owce, wzory góralskie itp.

Dzień 2

Tego dnia wyruszyłyśmy na zwiady po okolicach Zawoi. Czekało nas dużo ciekawych wyzwań i przygód. Dowiedziałyśmy się, skąd wzięła się nazwa miejscowości, poszukałyśmy informacji o zabytkowych miejacach, wymieniałyśmy paczki zapałek na inne przedmioty, liczyłyśmy kapliczki i próbowałyśmy oscypków, robiłyśmy zdjęcia wyglądające na zrobione w lato i wypiłyśmy herbatkę z mieszkańcami. Ładna pogoda przyciągnęła nawet dziewczyny z kadry. Po powrocie zaprezentowałyśmy nasze pokoje i odbyłyśmy po ośrodku harce, dzieki którym poznałyśmy lepiej inne drużyny. Wszystkie przeżycia ze zwiadów podsumowałyśmy na wieczorej rozmowie całą drużyną, a zaraz po tym czekał nas kominek z Impeesą.

Dzień 3

Ten dzień zaskoczył nas z samego rana otwarciem nowych sprawności. Wybrałyśmy się na wędrówkę dookoła Zawoi zdając sprawność milczek. Ciężko było nie odezwać się ani jednym słowem, ale jednocześnie dobrze się bawiłyśmy i przemyślałyśmy pare spraw. Podczas wędrowania część z nas zbierała śmieci. Zachwyciły nas cudowne widoki i dosłownie wiosenna pogoda. Pod koniec dnia poznałyśmy lepiej Płowców podczas wspólnego kominka.

Dzień 4

Przyszła pora na zadbanie o swoje stopnie i rozpoczęcie dnia kręgów stopni. Sosny (przyszłe ochotniczki) podczas gry w kwaterze powtórzyły wiedzę harcerską przydatną na biegu ale też w codziennym harcerskim życiu. Rano spadło dużo śniegu, więc postanowiłyśmy to wykorzystać i razem z zuchami oraz naszą kadrą odbyłyśmy bitwę na śnieżki, budowę śnieżnej bazy oraz grupowe turlanie się w zaspach. Tym czasem jodły (przyszłe tropicielki) przemierzały pobliski teren Zawoi, aby potrenować znajomość czytania mapy. Zadanie nie było łatwe. Przykładowym zadaniem było chociażby znalezienie plaży, czy dotarcie do leśniczówki i stadniny koni. Udało nam się jednak wykonać każde zadanie i przejść na prawdę spory odcinek drogi. Po powrocie wszyscy odpoczeli i wymienili się doświadczeniami z tego dnia podczas kominka. Jako że był to też Tłusty Czwartek udało nam się wczesniej spróbować pączków.

Dzień 5

Dzień zaczął się pogorszeniem pogody. Jednak nawet zimno, wiatr i śnieg nie odstraszyły nas, więc ubrałyśmy się ciepło i wyruszyłyśmy na szlak górski. Prawie weszłyśmy na Mosorny Groń i po drodze zostawiłyśmy po sobie ślad w postaci dużego bałwana. Miałyśmy możliwość przejść przez most nad górskim potokiem. Po powrocie do ośrodka osuszyłyśmy się oraz nasze skarpetki i rękawiczki. Zaczęłyśmy też własnoręcznie tworzyć woreczki z haftami nawiązującymi do tematyki gór. Udało nam się nawet nauczyć haftować paru harcerzy. Równocześnie podczas całego dnia dwóch członków kadry (Weronika i Małgosia) przyłączyło się do wędrówki Płowców i… prawie zdobyły Babią Górę! Dzień skończył się kominkiem drużyny, podczas którego pełniąca funkcję komendantki Asia opowiedziała ciekawe fragmenty życia Małkowskich. To znacznie poszerzyło naszą wiedzę o tych postaciach.

Dzień 6

Tego dnia wypadał Dzień Myśli Braterskiej obchodzone na rocznicę urodzin Roberta Baden-Powella. Świętowanie przerwało jednak… tajemnicze porwanie założyciela skautingu! Łącząc siły z drużynami i gromadami zuchowymi musiałyśmy wykazać się umiejętnościami harcerskimi i spostrzegawczością. Wykonując zadania mające na celu uratowanie święta bawiłyśmy się doskonale. Na szczęście udało nam się odnaleźć Baden-Powella. Zaraz potem rozpoczęły się przygotowania do wieczornych obchodów. Nam przydzielono dekorowanie sali. Następnie odbył się bal. Brzezina wykazała się świetnym dobraniem strojów z zeszłych epok 1920-2020. Do późnych godzin mogłyśmy tańczyć przy świetnej muzyce, a nawet nauczyłyśmy się paru tańców i pląsów. To było niesamowite przeżycie, że aż żal było sprzątać dekoracje i iść spać.

Dzień 7

To już ostatni dzień zimowiska. Trzeba było posprzątać w pokojach i spakować manatki. Oczywiście udałyśmy się razem z resztą uczestników zimowiska na Mszę do miejscowego kościółka. Potem trzeba było oficjalnie zakończyć wyjazd apelem całości i zjeść obiad. Nie zapomniałyśmy o apelu drużyny podczas którego Weronika dostała zielony sznur! Wszystkie byłyśmy z niej bardzo dumne. Potem trzeba było zapakować plecaki do autokarów i pożegnać się z przepiękną okolicą. Wróciłyśmy późno, ale poświęciłyśmy chwilę na zawiązanie kręgu. To był bardzo udany wyjazd, wszyscy bawili się wspaniale. Mamy nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś odwiedzić piękne okolice Zawoi.

zast. Ola Smolińska